czwartek, 30 listopada 2017

akwarium oznacza zimę


Skąd wiadomo, że przyszła zima? Kiedy moje dłonie wymagają kremu 10 razy bardziej niż wcześniej i kiedy zaczynam malować, lepić, wycinać... tzn, że zimowa woli się pobrudzić z dziećmi w domu niż na zewnątrz. Niezbyt to pedagogiczne, ale prawdziwe. ;)

Na 99% jestem pewna, że to nasze trzecie akwarium... ;)


Tak, nie mogłam się powstrzymać. Supermen bardzo chciał tam być.




Robiliście takie akwarium? :)

witkowe książeczkowe miłości I


Ściągam z fb, bo tam często coś wrzucam na szybko :) No to go!


To był hicior bardzo długo. Nadal do nich wracamy, bo wlatują w jedno ucho i nie wylatują drugim ;)
Joanna Bartosik - seria Raz, dwa, trzy - Patrzymy / Słyszymy / Mówimy
Wydawnictwo Widnokrąg


O ile zwykłe-niezwykłe książeczki przegląda się dość szybko, o tyle te z okienkami wciągają dziecko na dłużej. Zanim się odkryje wszystkie okienka na jednej stronie, potem drugiej, trzeba wrócić do tej pierwszej, bo już nie wiadomo co pod nimi było. ;)
To najlepsza książeczka z okienkami jaką mamy i wczoraj po dłuższej przerwie Wicia odkrył ją na nowo. 
Skwarek zgubił się chyba na dobre - Lauren Child
Wydawnictwo Media Rodzina


Piękne książeczki wynalezione w ciuchlandzie. Norweskie, ale od czego jest google translator ;) króciutkie teksty, szybka korekta własna i można czytać dziecku. A może jakieś wydawnictwo ściągnie je na polski rynek? :)
Wydawnictwo Goboken


W erze fascynacji literkami i liczbami Muminki z biblioteki okazały się strzałem w 10! Oszczędność kolorów, prostota..., cudowne. Kartonowe muminki - polecam!
Muminki. Mała księga - Liczby
Muminki. Mała księga - Litery

Na pewno wszyscy znacie Bardzo głodną gąsienicę Erica Carla. 


My też znamy i mamy własne egzemplarze - jeden po polsku, drugi po angielsku. 


Jednak Witek nie pała miłością do gąsienicy, lubi - tak.

Chyba tylko dzięki gąsienicy... ;)




 I gdy myślałam, że już skreślamy Erica Carla z listy ulubionych przynieśliśmy z biblioteki Moją pierwszą książkę o kolorach.


I dziecko przepadło :) I czerwony wóz strażacki, i czarny parasol, i niebieski ptak, i kolorowy motyl... i od nowa. Czerwony wóz strażacki, czarny parasol...


Moja pierwsza książka o kolorach - Eric Carle 
(Moja pierwsza książka o liczbach - w liście do Mikołaja)


To też pewnie znacie :) Od lektury tej książeczki Witek pukał we wszystkie drzwi i... książki. :)
Jest tam kto? - Anna-Clara Tidholm


Zabawne teksty, kontrastowe barwy, zaskakujące scenariusze - trochę hałasu z głębi lasu :) - i zwierzątka - czego więcej może chcieć dwulatek? ;)
Pani Detektyw Sowa - Adam Święcki
Pan Elegant Lis - Adam Święcki
Pan Łasuch Miś - Adam Święcki
(Pan Kawalarz Wilk, jego jeszcze nie znamy)



Chcesz pośmiać się? Przeczytać zabawną i zaskakującą kartonówkę? Sięgnij po Smoczka Loczka :)
Smoczek Loczek. Bardzo straszna czkawka - Maciej Jasiński
Smoczek Loczek. Na ratunek księżniczce - Maciej Jasiński


O niej słyszałam, ale ilustracje, choć oryginalne mnie nie przyciągały. Pewnego dnia wyszperałam ją w markecie, w koszu z przecenionymi książkami. Przejrzałam i już nie mogłam jej zostawić. :) To jedna wielka rymowana wyliczanka i Wicia ją uwielbia :)
Raz dwa trzy psy - Nadia Budde

Autorzy i ich wyobraźnia - zazdroszczę :)
Wydawnictwa i ich umiejętności wyłuskania tych książeczek w morzu biliona propozycji z kraju i ze świata - dziękujemy! :) <3

środa, 29 listopada 2017

kolory

Biały to też kolor (śnieg za oknem!), ale my na przekór...








To nasze jedyne książeczki o kolorach, ale Witek najbardziej poleca Erica Carla, którego wypożyczyliśmy z biblioteki:


poniedziałek, 6 listopada 2017

kuchnia wysprzątana wystarczająco ;)

Zdjęcia robiłam nocą, bo wtedy matka trójki ma czas i głowę do tego, ale obiecałam sobie, że machnę kilka z rana, bo wieczorem oświetlony jest w zasadzie tylko blat. 


Kilka rzeczy jest jeszcze do zrobienia, np. półka na herbatę, skręcenie szafki, która zastąpi obecny barek, listwy, cokoły, oświetlenie nad blatem jadalnym... i  na pewno coś o czym teraz nie pamiętam ;) Podczas używania nie odczuwam tych braków, więc obawiam się, że nie dopilnuję ich wykonania w najbliższym czasie. ;) Tak jak z szafką pod oknem... Ale! ważne, że jest (no dobra, plecy jeszcze przyciąć i przybić, phi, filozofia...). Jej historia jest długa i wyboista, bo najpierw był tam grzejnik, więc szafka nie miała racji bytu. Grzejnik zlikwidowaliśmy, zamówiłam płyty na korpus w obi i byłam przekonana, że je sama skręcę i to będzie wyglądać jak korpus. Taaa... Bez pomocy kolegi Maćka, by się to nie udało i nadal pod oknem byłaby dziuuura groźnie zerkająca na mnie. Zamówiłam tylko oryginalny front do szuflady i stwierdziłam, że to finito! Na dole szafka pozostanie otwarta. Tylko muszę pomyśleć nad jednolitością koszyków.


Nie chciałam mebli pod oknem. Lubię mieć dostęp do okna, a i parapet służy mi dzielnie za półeczkę. 

To co widzicie na zdjęciach to jest kuchnia sprzątnięta po całym dniu w miarę moich siłowych możliwości. ;) Jedyną ,,stylizacją" jaką zrobiłam to wywieszenie moich ulubionych kubeczków z Lubiany. Ten z wiewiórką to mój z dzieciństwa, nadal mam cały komplet - trzy talerze, spodek i kubeczek. Reszta to zdobycze, np. ten z prawej przywiozłam znad morza. Nie, nie ukradłam, grzecznie spytałam czy mogę przygarnąć. To był ośrodek wypoczynkowy niewysokich lotów w Kątach Rybackich. Kubek stał na suszarce w ogólnodostępnej kuchni pośród zwykłych duralexów. Widać właścicielom na nim nie zależało, więc w zamian kupiłam kolejnego duralexa i z ,,turnusu" wróciłam z lubiańskim kubeczkiem.


I nadeszło rano, kiedy to miałam zrobić zdjęcia przy naturalnym świetle... i zapomniałam o tym.
A gdy wróciła mi pamięć było już po południu i dzieci wróciły ze szkoły.
I wyszło jak zwykle. ;)


Ale pomyślałam, że zamieszczę ten rozgardiasz ku pokrzepieniu matek, które widząc katalogowe stylizacje oraz zdjęcia koleżanek, które niechybnie mają w piwnicy krasnoludki do pomocy - nabywają kompleksów i myślą jak to jest, że sprzątają dzień i noc, a kuchnia nadal nie wygląda jak z katalogu?! No jak toooo? 

Prawda wygląda właśnie tak. :D ;)


Po drugiej stronie stoi lodówka oraz wysokie szafki mieszczące więcej niż przewidziałam. :) Niczym szafa bez dna.


Dalej jest blat i jeszcze jedna wysoka szafka, także w przeciwieństwie do miejsca na blacie, miejsca do przechowywania jest mnóstwo.


Meble nie są na wymiar, więc wiele im brakuje - i w jakości, i w dopasowaniu, ale jestem bardzo zadowolona. 

Lubię tę kuchnię :) a o to chyba chodziło.

piątek, 3 listopada 2017

torba dla Pani Co Lubi... Bawełniane Torby Na Zakupy


Taki zwykły bawełniaczek...


... bez podszewki, bez kieszonki, bez szerokiego dna (w końcu!)...


... za to z królikiem :)

Torba powstała z wielkanocnego bieżnika. Dziękuję za uwagę. 

Miłego weekendu.